Jestem w szoku!
Zaczęło się tak - chciałem kupić Colta 1851, .36 cal przez stronę Cabela's (produkcja włoska, ale u nas jakoś nie można kupić...). Wszystko szło pięknie, płatność kartą itd. A rano mail od nich, że niestety, bazując na moich danych, doszli do wniosku, że wzmiankowaną broń będę chciał wywieźć poza granice USA i w związku z tym nie mogą mi jej sprzedać. Powołali się przy tym na prawo federalne. Poszperałem trochę i okazało się, że nawet nie chodzi o to, że ten rewolwer miałby opuścić USA, ale o to, że mając status "allien" i mając wizę nieimigracyjną muszę spędzić tu min. 180 dni, aby móc się starać o pozwolenie na zakup broni. Ale nie to mnie zszokowało - ich kraj, ich regulacje, nic nie poradzę.
Po pracy wybrałem się trochę pojeździć na rowerze i po drodze, zobaczywszy wóz policyjny, stwierdziłem, że zapytam policjanta jak to jest z tą bronią u nich. Gość był bardzo miły i choć nie dał mi wiążącej odpowiedzi na moje pytanie to pogadaliśmy sobie o rożnych rzeczach. Było o historii, odtwórstwie historycznym, zeszło też na prawo i politykę - trochę popsioczył na Baraka i jego politykę zagraniczną (rozmawialiśmy m.in. o Krymie). Ale to również mnie nie zaskoczyło.
W trakcie rozmowy przedstawił mi się, a ja jemu. Powiedział, że życzy mi wszystkiego dobrego i pojechał.
A teraz odebrałem od niego maila (na mój adres @boisestate), w którym podaje mi namiar na agentkę z ATF, która zgodziła się ze mną porozmawiać ws tego nieszczęsnego rewolweru. I to jest dla mnie naprawdę wielka sprawa:
1) gość po paru minutach rozmowy umie mnie znaleźć - jest oddelegowany do służby na terenie kampusu, więc wie jak się tu poruszać, nie tylko po drogach ;-)
2) przejął się sprawą i postanowił pomóc - nie mam zbyt dużych doświadczeń z naszą policją, ale te nieliczne interwencje, w których "uczestniczyłem" zawsze nacechowane były tumiwisizmem i podejściem panie-co-ja-poradzę? Do tego jeszcze dostałem jego numer telefonu na wszelki wypadek.
Naprawdę jestem pod wrażeniem - motto "To protect and to serve" wydaje się nie być jedynie pustą frazą.
Jutro dzwonię do ATF (Alcohol, Tobacco, Firearms & Explosives) - ciekawe czego się dowiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz